2011 « Captain Obvious

W drodze

February 14th, 2011 by

Fajnie być w drodze, zatrzymywać siÄ™, zbierać truskawki, jeść smażonego pstrÄ…ga, podziwiać kiczowate zachody sÅ‚oÅ„ca nad torowiskiem, mijać stosy cegieÅ‚ i zasieki z drewnianych desek, kÅ‚aniać siÄ™ drewnianej statule wolnoÅ›ci. ChcÄ™ wiosny i “to tu” i teraz!

once upon a time in italy

February 27th, 2011 by

Wiosna

March 29th, 2011 by

W przyszłym tygodniu będzie film i mroczne opowiadania powstałe w kolektywie.

Labai Gerai

May 10th, 2011 by

Wilno. Bloki w lesie, wino, cepeliny, sękacze, trolejbusy, zielono, swojsko, polsko, litewsko, sympatycznie.

Ale i tak liczÄ… siÄ™ znajomi!:)


Marta dzięki za wszystko jeszcze raz!

juwenalia ?

May 21st, 2011 by

Zapachy miasta

June 16th, 2011 by

Mieszkam w suterenie, mogę obserwować postacie bez głów przechodzące za oknem. Suterena znajduje się w bocznej uliczce więc postaci nie ma zbyt dużo, nie słychać też samochodów, nawet przy otwartym oknie. Gdy zima się kończy, okno otwarte jest cały czas. O ósmej rano słychać wrzawę, szkoła budzi się do życia, dzieciaki nie dają spać. W ciepły czerwcowy poranek powietrze ma zapach końca szkoły. Wakacje, namioty rozbite pod blokiem, rower, podchody, gra w klasy, kopanie piłki, zabawa w chowanego. Beztroska. Pomimo, że moja suterena znajduje się daleko od wakacyjnych wspomnień z dzieciństwa, zapach przywołujący wspomnienia jest tu taki sam.

Niekiedy jest tak, że gdy poczujesz zapach, nawet z zawiÄ…zanymi oczami wiesz gdzie jesteÅ›. Zapach domu, altany przy dziaÅ‚ce dziadków, wÅ‚asnego samochodu, szpitala, dworca kolejowego czy autobusu. MieszankÄ™ brudu, wielokulturowoÅ›ci i zanieczyszczeÅ„ czuć zaraz po wyjÅ›ciu z autobusu na Victoria Coach Station w Londynie. Za każdym razem gdy tam wysiadam pojawiajÄ… siÄ™ reminescencje pierwszego wypadu, gdy jeszcze jako nastolatek – po raz pierwszy sam zagranicÄ… – postanowiÅ‚em podbić tamtejszy rynek pracy. Naiwnie szacujÄ…c po olbrzymiej iloÅ›ci pojawiajÄ…cych siÄ™ na gumtree ogÅ‚oszeÅ„, że znalezienie mieszkania to buÅ‚ka z masÅ‚em, jakimÅ› cudem/zbiegiem okolicznoÅ›ci znalazÅ‚em je pół godziny po przyjeździe. Za pierwszym razem Londyn zwiedzaÅ‚em z perspektywy rodaka, malarza pokojowego i erotomana w jednej osobie. PasjÄ… Zbyszka (bo tak miaÅ‚ na imiÄ™) byÅ‚y nagie kobiety na Å›cianach pokoju, sexshopy i pokrzykujÄ…ce prostytutki na Soho. ByÅ‚ mistrzem podrywu na artystÄ™. Gdy ktoÅ› pytaÅ‚ go czym siÄ™ zajmuje, odpowiadaÅ‚, że jest malarzem. Nie dodawaÅ‚, że maluje głównie freski, w dodatku za pomocÄ… waÅ‚ka i jednego koloru farby. KiedyÅ› poprosiÅ‚ mnie, żebym pomógÅ‚ mu zaÅ‚ożyć bloga, na który bÄ™dzie mógÅ‚ wrzucać zdjÄ™cia wykonanych przez siebie prac i dziÄ™ki temu zdobywać nowych klientów. Gdy już po powrocie do Polski wszedÅ‚em na bloga Zbyszka chcÄ…c sprawdzić jak mu idzie praca, znalazÅ‚em jedynie sporÄ… kolekcjÄ™ zdjęć z nagimi paniami. Może reklama nie byÅ‚a mu już potrzebna, bo w tajemnicy wyznaÅ‚ mi, że najbardziej chciaÅ‚by wrócić do Polski i otworzyć hodowlÄ™ pitbulli.

Przez ten wakacyjny miesiąc, objechałem miasto dwupiętrowym autobusem. Rozniosłem kilka tysięcy ulotek pizzerii dla której pracowałem. Naprawiłem łóżko, na którym przyszło mi spać, a wcześniej było mocno eksploatowane przez Zbyszka. Zostałem mieszkaniowym bohaterem naprawiając światło w łazience. Włamywałem się po rusztowaniu do mieszkania obok, aby skorzystać z toalety bo nasza się zatykała.
Tym razem – prawie sześć lat później, pomimo, że nie byÅ‚o ze mnÄ… Zbyszka, rusztowanie zostaÅ‚o rozebrane, a pizzeria przestaÅ‚a istnieć – zapach Londynu siÄ™ nie zmieniÅ‚.

Clean up

July 30th, 2011 by

Nadszedł etap przeglądania, opisywania, sprzątania, porzadkowania, układania, segregowania, wyrzucania, rozdawania i oddawania prawowitym właścicelom rzeczy, które nagromadziły się w mieszkaniu przez ostatnie 3 lata. W tym czasie udało mi się uzbierać trochę mniej lub bardziej potrzebnych, mniej lub bardziej dziwnych rzeczy, z których większość ostatecznie wylądowała w koszu na śmieci.
PrzeglÄ…dajÄ…c szuflady i półki natknÄ…Å‚em siÄ™ na skany przeterminowanych klisz z Chin. Klisz, które nauczyÅ‚y mnie, żeby nigdy wiÄ™cej przed wyjazdem nie kupować przeterminowanych. PatrzÄ…c na te zdjÄ™cia z perspektywy czasu (pomijajÄ…c aspekt techniczny), wydajÄ… mi siÄ™ jednak caÅ‚kiem fajne…

summer

August 15th, 2011 by

Akt 1 – wielka ucieczka

September 2nd, 2011 by

MinÄ…Å‚ już tydzieÅ„, mój portugalski roÅ›nie w siłę. GrzejÄ™ siÄ™ na sÅ‚oÅ„cu, pijÄ™ drinki z palemkami, pÅ‚ywam w basenie, codziennie poznajÄ™ mnóstwo ludzi. Ale zacznijmy od poczÄ…tku – stacja PKP Kraków Główny, bliskie okolice poÅ‚udnia, żar leje siÄ™ z nieba, trzydzieÅ›ci minut do odjazdu. SÅ‚ychać mÅ‚oty pneumatyczne, wiertarki, szlifierki, kilofy. PKP robi to dla nas (sic!). Spocony siadam na plecaku, to jedyne miejsce siedzÄ…ce na peronie piÄ…tym. Grupka studentów wybierajÄ…ca siÄ™ na wakacjÄ™ snuje skomplikowany plan zdobycia miejsc siedzÄ…cych w pociÄ…gu. Mi też przydaÅ‚by siÄ™ taki plan, w koÅ„cu to dopiero poczÄ…tek podróży, przede mnÄ… kilka tysiÄ™cy kilometrów, 3 miÄ™dzylÄ…dowania i 48 godzin drogi. Tymczasem minuty mijajÄ…, na peronie ludzie niebezpiecznie zbliżajÄ… siÄ™ do torowiska. ProwadzÄ…cy moje zajÄ™cia z BHP na studiach byÅ‚by zdruzgotany, caÅ‚e szczęście nie da siÄ™ osiwieć dwa razy. PociÄ…g podjeżdża, a ja bez specjalnego superplanu odnoszÄ™ sukces, wrzucam plecak na półkÄ™ i siadam wygodnie. Wagon Intercity – nowoczesny, bezprzedziaÅ‚owy, wszÄ™dzie napisy “Automatik”, okna nie otwierane, co budzi nadziejÄ™ na klimatyzacjÄ™. Nic bardziej mylnego, automatycznie można co najwyżej powachlować siÄ™ biletem. Jedziemy darmowÄ… saunÄ…. Automatycznie i permanentnie otwarte dzrzwi pozwalajÄ… w peÅ‚ni cieszyć siÄ™ dźwiÄ™kiem skrzypienia i stukot kół. Å»ebyÅ›my nie poczuli siÄ™ pokrzywdzeni spółka przewozowa dodaje nam 10% gratis, co w przeliczeniu na minuty daje nam ich dwadzieÅ›cia wiÄ™cej. Wszystko co dobre ma jednak swój koniec, skÅ‚ad dociera do Warszawy.

W Warszawie sÅ‚oÅ„ce chyli siÄ™ ku zachodowi, temperatura jest znoÅ›na, jest przyjemnie. Ulica ChÅ‚odna, modne miejsce nie tak daleko od dworca. Dobre piwo, znajomi, metro, Kabaty, krótki sen, ekotaxi. Sukces, nie zaspaÅ‚em i nie spóźniÅ‚em siÄ™. Samolot do Frankfurtu opóźniony pół godziny, ten do Salvadoru o ponad 3. Na szczęście w Frankfurcie poznaÅ‚em bardzo sympatycznych Niemców, po raz kolejny lecÄ…cych do Brazylii. Krótkie know-how, co warto zobaczyć, gdzie siÄ™ wybrać, czego unikać, co jeść itd. Przez opóźnienie naszego lotu, część osób nie wyrobiÅ‚a siÄ™ na kolejny lot w Brazylii. Jako, że nie sÄ… to loty łączone, teoretycznie trzeba kupić kolejny bilet. Gdyby to byÅ‚ Ryanair, czy inne tanie linie europejskie, z pewnoÅ›ciÄ… tak wÅ‚aÅ›nie by byÅ‚o. W Brazylii natomiast istniejÄ… najbardziej wyluzowane tanie linie – GOL. Od rÄ™ki wsadzajÄ… spóźnionych do kolejnych samolotów, bez dodatkowych opÅ‚at, bez problemów, bez zwÅ‚oki, bez stresu. Tak można podróżować. Ja niestety do kolejnego lotu miaÅ‚em kilka dobrych godzin, spróbowaÅ‚em wiÄ™c lokalnego piwa i lotniskowej pizzy. Niestety usilne próby zaÅ›niÄ™cia w kÄ…cie poczekalni zakoÅ„czyÅ‚y siÄ™ fiaskiem. Po kolejnej ekspresowej przesiadce w Rio, lÄ…dowanie o poranku w Vitorii.

Na lotnisku wita mnie komitet AIESECu, dostajÄ™ paczkÄ™ z maszkietami i jedziemy do mojego przyszÅ‚ego domu. Tu skoÅ„czÄ™, bo tu zaczyna siÄ™ prawdziwe życie. SÅ‚oÅ„ce, plaża, imprezy, piÄ™kne kobiety. ObiecujÄ™, że ciÄ…g dalszy nastÄ…pi, a tymczasem, możecie zazdroÅ›cić…

Akt 2 – labirynt

September 12th, 2011 by

Przez ostatnie dwa tygodnie błądzÄ™ w labiryncie, wszystko muszÄ™ odkrywać na nowo, proste wydawaÅ‚oby siÄ™ czynnoÅ›ci sÄ… trudne i skomplikowane. Zaraz po przyjeździe nic praktycznie nie rozumiem, sÅ‚owa zlewajÄ… siÄ™ w melodycznÄ… monilitycznÄ… caÅ‚ość. UsiÅ‚ujÄ…c ogarnąć, staram siÄ™ jak mogÄ™, gestykulujÄ™, próbujÄ™ przeniknąć umysÅ‚y rozmówców. Jest to czynność wyczerpujÄ…ca. Gdy nie mam już siÅ‚y, wyłączam siÄ™, udajÄ™ że rozumiem, potakujÄ™ i uÅ›miecham siÄ™ od ucha do ucha, choć kompletnie nie mam pojÄ™cia o co chodzi. CzujÄ™ siÄ™ jak turysta na wycieczce z przewodnikiem, przy czym przewodnik nie potrafi mówi w moim jÄ™zyku. Nic ode mnie nie zależy, gdy pytam jaki jest plan, nikt nic nie wie. Dlatego zgadzam siÄ™ na wszystko, pozwalam siÄ™ wozić i zabierać w różne miejsca, nie mówiÄ™ “nie”. Zdecydowanie nie jestem asertywny i dobrze mi z tym.

Na szczęście z dnia na dzień rozumiem coraz więcej. Zdobyłem słownik i książkę do gramatyki. Mam nieograniczony dostęp do portugalskich filmów i darmowe konwersacje. W dodatku nikt nie stara się rozmawiać ze mną po angielsku, a dzięki temu przyswajam szybciej i więcej. Nauczyłem się także przemieszczać po mieście, co wbrew pozorom nie jest takie proste. Na przystankach brak rozkładów jazdy. Nie wiadomo więc, czy autobus już pojechał? Czy dopiero pojedzie? Czy z tego przystanku w ogóle odjeżdża dany autobus. Nie znając numeru, nie wiemy nawet, którym autobusem dojedziemy do celu. Żeby autobus się zatrzymał trzeba zamachać ręką jak w Londynie. Za przejazd płaci się kasjerowi jak w Pekinie, ale nie ma tu czegoś takiego jak bilety. Nie ma kanarów, bo nie da się pojechać na gapę.

Przed wyjazdem miałem nadzieję, że znajdę się w krainie dobrego wina za pół euro, pięknych kobiet i rajskich plaż. Wszystkiego jest pod dostatkiem poza pierwszym elementem powyższej listy. Wino drogie jak jasny pieron. Do tej pory nie udało mi się odkryć odpowiednika Labiryntu za 13 zł. Znalazłem za to pięć róznych gatunków Gato Negro w cenie 40zł za butelkę, a bardzo dobry Pampas jest trzy razy droższy niż w podgórskiej Avicie. Wszyscy piją więc piwo, słabe, mocno sikaczowate, nijak się mające do Magnusa.

Do piwa dobry jest fastfood, a tych wyspecjalizowanych w sprzedaży hamburgerów jest tu wiÄ™cej niż kebabowni w Krakowie. Każdy taki miniklon McDonaldsa ma po kilkanaÅ›cie stolików, które przez wiÄ™kszość czasu sÄ… zajÄ™te. Sam mógÅ‚bym tam siedzieć od rana do wieczora i zapychać siÄ™ pysznymi burgerami, z batata palha. GwizdaÅ‚bym na kelnerów, żeby zamówić dokÅ‚adkÄ™, tak jak robiÄ… to Brazylijczycy. Gdybym tylko potrafiÅ‚ gwizdać … ;)

Akt 3 – discovery days

September 28th, 2011 by

Wiele osób pyta mnie … ;)

Wydaje mi siÄ™, że powinienem zacząć notować przemyÅ›lenia dÅ‚ugopisem w zeszycie w kratkÄ™, jeżdżąc do pracy. Dzieje siÄ™ dużo. PracujÄ™, bawiÄ™ siÄ™, jem, Å›piÄ™, pijÄ™, taÅ„czÄ™, oglÄ…dam filmy, czytam, uczÄ™ siÄ™ i poznajÄ™ cudownych ludzi. ChciaÅ‚bym do tej wiliczanki dodać leżenie na plaży i zbijanie bÄ…ków – niestety pogoda jest z dupy, wiÄ™c nic z tego. Może i dobrze, bo czasu na sen brakuje, a co dopiero na pisanie.

Za moment minie 5 tygodni od wyjazdu, a lista rzeczy, które chciałbym zrobić, miejc, które chciałbym zobaczyć wydłuża się zamiast maleć. W głowie kiełkują pomysły na zdjęcia, jest też pomysł na film, mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie fajnego.

ZakochaÅ‚em siÄ™ w Brazylii, wprawdzie nie ma tu pól kapusty, nie ma wiecznej mgÅ‚y Gotham City i obrzydliwych betonowych wieżowców, ale i tak jest super. Wszyscy sÄ… mili, otwarci, sympatyczni, pozdrawiajÄ… mnie uÅ›miechajÄ… siÄ™. Może dlatego, że jestem dla nich trochÄ™ jak przybysz z obcej planety, mam niebieske oczy i szafÄ™ peÅ‚nÄ… gringo ubraÅ„. Posiadam gringo shoes, gringo socks, gringo shirts i gringo shorts. Å»eby mnie przystosować i upodobnić do ludzi na ulicy zostaÅ‚em obdarowany brazylijskimi havaianas – po polsku, japonki. Pierwsze odczucie – w czymÅ› tak niewygodnym jeszcze nie chodziÅ‚em. Już czwartego dnia je popsuÅ‚em, bo jak siÄ™ okazuje, nie nadajÄ… siÄ™ do biegania, a szybkie chodzenie też nie jest wskazane. Nie zamierzam siÄ™ jednak tak Å‚atwo poddać, zobaczymy kto pierwszy skapituluje.

Aby pozbyć siÄ™ etykiety gringo, kupiÅ‚em nawet książkÄ™ pt. “Assassinato no expresso do oriente”. Pewnie powinienem wybrać lokalnego autora, ale na Paulo Coelho nie miaÅ‚em ochoty;) Christie natomiast byÅ‚a najtaÅ„szÄ… pozycjÄ…. BÄ™dÄ…c w ksiÄ™garni zapragnÄ…Å‚em także kupić zeszyt w kratkÄ™ aby móc robić notatki. Niestety zeszytów w kratkÄ™ brak, a jeÅ›li już siÄ™ jakiÅ› znajdzie, to jest gruby, ciężki i kosztuje 50zÅ‚. TrochÄ™ to dziwne, zważywszy na fakt, że Brazylia jest jednym z głównych producentów drewna na Å›wiecie. Nie pozostaÅ‚o mi wiÄ™c nic innego jak kupno zeszytu w liniÄ™ z Kubusiem Puchatkiem na okÅ‚adce. Jest piÄ™kny:) MajÄ…c już książkÄ™, czytam w tempie 20min/stronÄ™ (sic!), z włączonym google translate i ołówkiem w rÄ™ku.

W ostatni weekend wziÄ…Å‚em udziaÅ‚ w discovery days dla nowych czÅ‚onków lokalnego aiesec’u. Moim zadaniem byÅ‚o przestawienie Polski. Teraz wszyscy wiedzÄ…, że Kraków jest najfajniejszym miastem. Å»e mamy tu dużo klubów. Å»e przytaknąć można zarówno za pomocÄ… tak jak i no. Å»e mamy rozkÅ‚ady jazdy na przystankach. Å»e w zimie potrafi być na prawdÄ™ zimno. Å»e wtedy pijemy dużo wódki w róznych smakach, mówiÄ…c do siebie nawzajem na zdrowie (co brzmi trochÄ™ jak mais droga). Å»e mamy piÄ™kne kobiety, morze, góry, Wałęse, PolaÅ„skiego, JP2 i najwiÄ™kszy pomnik Jezusa na Å›wiecie. Kto by nie chciaÅ‚ odwiedzić tak fajnego kraju?;)

PS. Zazdroszczę wam złotej polskiej jesieni. Całe szczęście, za chwilę zacznie walić żabami.


Antrakt

October 11th, 2011 by

pada deszcz

October 24th, 2011 by

Baywatch

December 6th, 2011 by

Snapshots

December 11th, 2011 by


where the world ends

December 29th, 2011 by