April « 2010 « Captain Obvious

Muzyka w podróży

April 1st, 2010 by

Niektórzy uważają, że ipod zabija podróżowanie, reisefieber zanika, a podróż jest warta tyle ile wydaliśmy na nią pieniędzy. Autor wpisu człowiekiem jest oczytanym, co się chwali, zwłaszcza w czasach gdy społeczeństwo zadowala się programem telewizyjnym i quizami na facebooku. Nie zmienia to jednak faktu, że nie zgadzam się z tezami postawionymi w tekście.

Różni sÄ… podróżnicy. Jedni jeżdżą na wczasy do Egiptu, inni sÄ… fanatycznymi sportowcami i jeżdżą w miejsca, w których mogÄ… poszaleć na nartach czy windsurfingu. Jeszcze inni nie byli nigdy nad naszym polskim morzem, za to kÄ…pali siÄ™ na plażach morza Å›ródziemnego;). Nie da siÄ™ ukryć, że dla wiÄ™kszoÅ›ci spoÅ‚eczeÅ„stwa podróż, to wczasy pod gruszÄ…, tudzież palmÄ… daktylowÄ…, a próba porównywania ich do podróżników takich jak Halik czy KapuÅ›ciÅ„ski po prostu nie ma sensu. Ci ludzie dwadzieÅ›cia, trzydzieÅ›ci czy pięćdziesiÄ…t lat temu jeździliby do MikoÅ‚ajek, a teraz majÄ… egzotykÄ™, zapewnionÄ… pogodÄ™ i kuchniÄ™ europejskÄ… w niższej cenie. Proporcjonalnie wzrosÅ‚a także liczba podróżników Å›wiadomych, jadÄ…cych gdzieÅ› nie po to, żeby pÅ‚ywać w basenie oddalonym o 50m od morza, ale żeby przeżyć jakÄ…Å› przygodÄ™. Internet odgrywa tu niebagatelnÄ… rolÄ™, można siÄ™ zainspirować, podzielić informacjami z innymi, znaleźć miejsca unikalne, znaleźć nocleg, poznać miejscowych ludzi… to jest niesamowite! Ja dopiero zaczynam mojÄ… przygodÄ™ z podróżowaniem, a reisefieber towarzyszy mi przed każdym wyjazdem. Odkrywanie i eksploracja miejsc znajdujÄ…cych siÄ™ nawet blisko domu należy do tych bezcennych maÅ‚ych przyjemnoÅ›ci.

Muzyka w podróży jest jednym z najważniejszych dla mnie przyjemnych bodźców, dlatego nie mogę się także zgodzić ze stwierdzeniem, że słuchawki na uszach świadczą o makdonalizacji podróży (a chyba nie do końca o to chodziło autorowi tekstu).

Słysząc Everytime We Touch Maggie Reilly przypomina mi się podróż nad Bałtyk, lasy sosnowe (moje ulubione), fale, rozgrzany piasek, wschody słońca i wiatrochrony. Słysząc Lipstick on the glass Mannamu, przed oczami stają mi skaliste góry dynarskie, słyszę cykady, widzę błękit adriatyku i czuję chłodny powiew wiatru Bora. Niektóre kawałki Red Hot Chilli Peppers przywołują na myśl wędrówki po lasach wolińskiego parku narodowego, a słysząc reggaeton czuję fetor skisłego mleka wlewającego się przez otwarte okno chickenbusa.

Mimo iż od pierwszych podróży nad rodzimy BaÅ‚tyk minęło sporo lat, mimo że szczegóły zniknęły w otchÅ‚ani pamiÄ™ci, gdy sÅ‚yszÄ™ pierwsze takty piosenek wspomnienia powracajÄ…. Na sercu robi siÄ™ ciepÅ‚o, na twarzy maluje siÄ™ uÅ›miech bo przywoÅ‚ywane sÄ… pozytywne emocje. Sam ipod w tym przypadku jest narzÄ™dziem – wspomagaczem zapamiÄ™tywania ulotnych chwil. Jest ulepszonÄ… wersjÄ… samochodowego radiomagnetofonu, walkmana czy mini disc playera sprzed lat – daje nam dodatkowe możliwoÅ›ci. Możemy dzielić siÄ™ muzykÄ… z innymi, dziÄ™ki czemu odkrywamy kulturÄ™, którÄ… dużo trudniej odkryć samemu siedzÄ…c w domu. IdÄ…c ulicÄ… w zatÅ‚oczonym Hong Kongu ze sÅ‚uchawkami na uszach zapominamy o zgieÅ‚ku i ciÄ…gÅ‚ych nagabywaniach sprzedawców podrobionych zegarków.

Oczywiście chodzenie ze słuchawkami w uszach od świtu do zmroku też zbyt sensowne nie jest. Jak ze wszystkim trzeba znać umiar i wiedzieć kiedy należy je ściągnąć, bo dobrze jest pospacerować wsłuchując się w odgłosy natury i porozmawiać z ludźmi, którzy nas otaczają. Poza tym wspomagacz zapamiętywania najlepiej się sprawdza, gdy wieczorem leżymy w hamaku wspominając miniony dzień.

Apropo ostatniego wpisu via Kasia N.

Alarm from Meteorix007 on Vimeo.

Weekendowo

April 19th, 2010 by

Jest poniedziaÅ‚ek – wÅ‚aÅ›nie skoÅ„czyÅ‚ siÄ™ weekend. Trzeba wstać wczeÅ›nie rano, iść na uczelnie, potem do pracy, robić projekt na studia, trzaskać freelance. Dobrze jest siÄ™ też spotkać ze znajomymi, rozwinąć wÅ‚asny pomysÅ‚ na dochodowy biznes. Byle do weekendu.

Jak na złość weekend zawsze nadchodzi. Siedzimy w domu, czytamy posty na forach, śpimy, oglądamy telewizję, śledzimy wpisy na facebooku, tweeterze, blipie. Pracujemy, czytamy, uczymy się, nadrabiamy zaległości socjalne z całego tygodnia. Po takim weekendzie ma się wrażenie, że coś nas ominęło, że weekend był za krótki, że przez kolejne pięć dni trzeba będzie czekać, aby w kolejny weekend móc prokrastrynować. Najtrudniej jest podjąć decyzję o tym, że chcemy wyruszyć w podróż, potem już jest z górki. Nie jest to tylko moja opinia, podobnie pisze w swoim Vagabonding Rolf Potts. Przecież wystarczy w piątek po pracy wygrzebać z szafy plecak, zapakować trochę ciuchów na zmianę, kanapki, szczotkę do zębów. Wyjść z domu, złapać tramwaj, wysiąść pod dworcem, kupić bilet u miłej pani w kasie PKP i wsiąść do pociągu.

Taki pociÄ…g jedzie całą noc, mamy wiÄ™c trochÄ™ czasu na nadrobienie zalegÅ‚oÅ›ci, przynajmniej tych czytelniczych i piÅ›mienniczych (o ile nie zapomnieliÅ›my zapakować materiałów do plecaka). Nad ranem jesteÅ›my nad morzem, robimy sobie wycieczkÄ™ wzdÅ‚uż wybrzeża, siedzimy na zimnym piasku, zastanawiamy siÄ™, czy nie kupić sobie wyspy w Dubaju, jemy dorsza z frytkami, Å‚apiemy stopa, spotykamy dziwne koty, huÅ›tamy siÄ™ na linie, leżymy na pomoÅ›cie, moczymy nogi w lodowatej wodzie, liczymy mewy i kuropatwy, jemy Å›niadanie na molo… Można by wymieniać w nieskoÅ„czoność. W koÅ„cu nadchodzi niedziela wieczór, pakujemy siÄ™ do pociÄ…gu, wysyÅ‚amy sms’a, że spóźnimy siÄ™ o godzinÄ™ do pracy i próbujemy zasnąć przy permanentnie włączonym ogrzewaniu w przedziale. Gdy w poniedziaÅ‚ek wracamy do rzeczywistoÅ›ci, mamy wrażenie niesamowicie intensywnie spÄ™dzonego czasu, a wystarczyÅ‚o podjąć decyzjÄ™.

Big Bang

April 24th, 2010 by

Dziś gościnny wpis Arta, który wraz z Doli prowadzi bloga tourdelans.pl.
Zdjęcia by CaptainObvious

Więcej chmur nad Europą

Pamiętam, że pierwszą moją reakcją na niedawną chmurę islandzkiego pyłu i wieści o tymczasowym braku komunikacji lotniczej nad kontynentem, był twitter. Napisałem wtedy, z przymrużeniem oka, że Europa nie lata, więc nauczy się znów chodzić. I mimo, że tweet ten miał na celu raczej rozbawić niż pouczyć, im dłużej się nad nim zastanawiałem tym bardziej wydawał mi się sensowny.

Odrzutowce to bardzo współczesny Å›rodek komunikacji, i jak na współczesny gadżet przystaÅ‚o – nasze życie mocno siÄ™ od nich uzależniÅ‚o. Szybsze przesyÅ‚ki. Szybsze loty na wakacje. Każde niemal miejsce na planecie, na wyciÄ…gniÄ™cie rÄ™ki. Superszybkie teleporty z punktu A do B, co pozwala biznesmenom na jeszcze bardziej obfite wypeÅ‚nienie swojego kalendarza miÄ™dzykontynentalnyhc spotkaÅ„. Tymczasem gniewny pomruk wulkanu wstrzymaÅ‚ podróże tysiÄ…com ludzi.

Czy aby na pewno?
Mówi siÄ™, że dobry lot to taki, który szybko siÄ™ zapomina. Wsiadasz na lotnisku, by wysiąść na kolejnym. Jak najmniej turbulencji, uÅ›miechniÄ™te stewardessy, jeÅ›li siÄ™ uda – drzemka. Byleby szybko dotrzeć na miejsce. Szybko. Bardzo szybko. Nie ma to za wiele wspólnego z podróżowaniem w moim rozumowaniu. Samolot bezczelnie ignoruje przestrzeÅ„ miÄ™dzy puktem A i B.
A ja lubię być uziemiony. Przemieszczać się chłonąc krajobraz w ludzkiej skali, próbując zrozumieć i poczuć tkankę okolicy. Lubię zatrzymać się, zwolnić, skupić się na doświadczeniach, zapamiętać chwile. Odrzutowiec to doświadczenie wypacza. Wszystko jest odległe, małe, bez znaczenia. Ja chcę, by moja podróż miała znaczenie.

Captain Obvious pokazał mi ostatnio poniższy film (via wykop), gapiliśmy się na niego jak zahipnotyzowani co samo w sobie jest już dowodem, jak celnie ukazuje istotę podróży. Transport naziemny jest tak bosko obrazogenny.

Wyobraźcie sobie teraz rejs okrętem. Kołyszący kojąco kadłub, bezkres oceanu wokół. Zapach morza. Dźwięki napierających na kadłub fal. W porcie przywita Was śpiew ptaków a z podmuchem wiatru smagającego Waszą twarz poczujecie, że żyjecie.
DziÄ™ki spluniÄ™ciu niesfornego islandczyka Europa na moment zamarÅ‚a. Utknęła. Zirytowani ludzie w poczuciu bezsilnoÅ›ci wybrali pociagi i auta. Zmuszeni zostali do zmierzenia siÄ™ z mijanym krajobrazem, być może do postoju w lesie lub na przydrożnej stacji. Nagle trzeba byÅ‚o odrobinÄ™ zwolnić, odezwać siÄ™ do kogoÅ› pytajÄ…c o drogÄ™, dopuÅ›cić do siebie myÅ›l, że “stracili” cenne chwile.

Śmiem twierdzić, że wręcz przeciwnie, tak naprawdę je zyskali. A wszystko z powodu jednej chmury.
Nie pozostaje mi wiÄ™c nic innego jak życzyć Wam, prawdziwym podróżnikom – wiÄ™cej takich chmur nad EuropÄ… ; )